wtorek, 5 stycznia 2016

Od Magnusa CD Rin

Zbiegliśmy na dół, a potem z pomocą mojego znajomego wyszliśmy bez problemu. Wróciliśmy do mojego motoru.
- Odwiedzić cię do domu, czy gdzieś indziej? - spytałem podając jej kask.
- Możesz mi pokazać gdzie mieszkasz. W końcu jakoś będę musiała trafić na tego sylwestra. - odparła. Spojrzałem na nią pół okiem, po czym tajemniczo się uśmiechnąłem.
- Jak sobie życzysz... - wyszeptałem jej do ucha, muskając je ustami, po czym wsiadłem na motor. Usiadła za mną i otoczyła mnie w pasie.
Były korki, masakra, wszystko niemalże stało w miejscu.
- Nie da się jechać ciut szybciej? - spytała Rin.
- Nie bardzo... - mruknąłem nie kryjąc niezadowolenia.
- A teraz...? - wyszeptała mi do ucha, w trakcie kiedy jej ręka przesunęła się po moim udzie w stronę biodra. Mięśnie samoistnie mi się napięły, a ja przyśpieszyłem wbijając na drugi pas i zasuwając pod prąd. Potem zjechałem na właściwy pas, ale czułem ciasnotę w spodniach.
- Zołza jedna... - parsknąłem cicho pod nosem kręcąc głową.
- Mówiłeś coś? - zapytała słodko.
- Że jesteś zołzą. - odrzekłem. Dała mi w łeb w odpowiedzi, a ja parsknąłem śmiechem.
Po dziesięciu minutach zaparkowałem na podjeździe pod moim domem.
- Witam w moich skromnych progach. - powiedziałem zsiadając z motoru, mimo iż progi do skromnych nie należały.
Minimalizm w połączeniu z futuryzmem, wszystko w kolorach białych i czarnych. Otworzyłem drzwi z klucza, a od razu wyleciały na zewnątrz moje cztery mordki, rzucając się z pianą na pyskach na Rin.
- Spokój. - nakazałem, a wszystkie cztery dosłownie w pół skoku do gardła dziewczyny wycofały się i grzecznie potruchtały do domu. Dziewczyna była co najmniej zaskoczona. - Nie przejmuj się. Zamknę je na górze, to cię nie zjedzą. - oznajmiłem i tak jak powiedziałem zamknąłem psy na piętrze, po czym wróciłem do wciąż oszołomionej dziewczyny.



<?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz