wtorek, 5 stycznia 2016

Od Kayle'a CD James

Kiedy James zniknął, zostałem sam z Mortimerem i czułem się okropnie. Zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym. James odjechał zanim zdążyłem mu powiedzieć, że ukradli mi telefon, więc nie miałem jak odbierać jego telefonów. Przez ten tydzień ani razu nie wyszedłem z domu i nic nie zjadłem, byłem załamany, nie radziłem sobie. Na moich nogach i rękach przybyło śladów, a raz upiłem się do nieprzytomności, by potem dwa dni czuć się jeszcze gorzej i cały czas być na lekach przeciwbólowych, tak bardzo doskwierał mi ból całej twarzy i jeszcze doszedł do tego brzuch.
Kiedy kolejną noc nie mogłem zasnąć, usłyszałem otwieranie się drzwi. Przeraziłem się, bo ukradli mi również klucze, ale jakaś cząstka mnie chciała wierzyć, że to James wrócił. I na szczęście miała rację. Jednak całe szczęście poszło się je.bać, kiedy go zobaczyłem. Był cały poobijany i zakrwawiony, miał mnóstwo siniaków i świeżych strupów. Przeraziłem się i zachwiałem na nogach, może ze strachu, a może z osłabienia po tygodniu głodówki. Chociaż najpewniej jedno i drugie.
- J-James...! - wydusiłem i zrobiłem chwiejny krok w przód, by potem gwałtownie wyrwać do przodu i do niego podbiec. Chciałem się do niego przytulić, ale uświadomiłem sobie, że mogłoby go zaboleć.
Pobiegłem po bandaże, gazy i środki dezynfekujące. Zabrałem go do kuchni, gdzie posadziłem go na krześle i zacząłem czyścić i opatrywać jego rany. Serce waliło mi jak oszalałe, wciąż byłem przerażony.
- Co ty zrobiłeś...? - spytałem z troską i przerażeniem prawie niedosłyszalnie, bandażując mu rękę.


<?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz