Przytuliłem go mocno, wiedziałem już, żeby nie pytać co się stało, ale wiedziałem, że ktoś coś mu zrobił. Postanowiłem zniknąć na parę dni i dowiedzieć się, co wydarzyło się podczas jego nieobecności. Nie chciałem go zostawiać, ale musiałem to zrobić.
-Dzisiaj wyjeżdżam-powiedziałem.
Ten spojrzał na mnie przerażony.
-Spokojnie, wrócę, obiecuje-dodałem-ale nie będzie mnie z tydzień może dwa. Będę dzwonił codziennie wieczorem.
Kayl nic nie powiedział.
-Wrócę, przysięgam ci.
Znów go do siebie przytuliłem.
Tak jak mówiłem, jeszcze tego samego dnia wyszedłem z domu. Bardzo się martwiłem, wolałbym zostać z nim i nigdzie nie jechać, gdyby tylko powiedział mi co się stało.
Wróciłam do domu i znalazłem numer dawnego przyjaciela. Niedługo minęło kiedy byłem w drodze do niego.
Gdy byłem u niego wszystko mu opowiedziałem. Wiedział, że jestem gejem, on zresztą nie był lepszy, z tą różnicą, że go interesowały obie płcie. Możliwe, że gdyby nie on, nie byłoby mnie tu. To dzięki niemu miałem gdzie mieszkać, gdy byłem niepełnoletni. Wiele mnie nauczył i wiele razem przeżyliśmy. Obiecaliśmy sobie, że zawsze będziemy się wspierać.
Tak więc Thomas, zwany Killer'em dowiedział się wszystkiego, powiedział, że mi pomoże. Dowie się co się stało i kto za tym stoi.
Wiadomość od niego dostałem sześć dni po naszym spotkaniu. Całe to wydarzenie, było w szczegółach napisane. Gdy to przeczytałem, pokój hotelowy zamienił się w burdel. Sam za to pojechałem do mojego przyjaciela.
Razem wymyśliliśmy plan zemsty. Mieliśmy porwać tą dziewczynę, co chciała go wykorzystać. Thomas zebrał parę chłopaków.
Wszystko odbyło się zgodnie z planem. Porwaliśmy ją, a jeden z kumpli Killer'a ją zgwałcił. Odpuściłem sobie znęcanie się nad nią, jedynym moim celem był chłopak, który zrobił krzywdę Kayle'owi.
W końcu doczekaliśmy się odpowiedzi, którą wysłaliśmy reszcie niewielkiej bandy. Spotkaliśmy się z nimi w starym, opuszczonym magazynie, gdzie zabraliśmy dziewczynę.
Gdy znaleźliśmy się na miejscu spotkania, okazało się, że było ich o jednego więcej. Nie przeszkadzało nam to jednak. Nikt nie miał broni, nawet oni.
-Oddajcie ją-powiedział jeden.
-Czemu mielibyśmy to zrobić?-prychnął Thomas.
Gadka nie trwała długo kiedy rzuciliśmy się na siebie. Zostałem w tyle.
-Ja się nim zajmę-powiedziałem do kolegi Killer'a.
Ten przytaknął i podszedł pomóc innym. Ja i przeciwnik odsunęliśmy się.
-Kim jesteś? Nie znam cię?-powiedział.
-Ale ja ciebie tak-warknąłem.
-Koleś, nie mam nic do ciebie-mruknął.
Złość zebrała się we mnie. Chciałem się na niego rzucić, ale to spisało by mnie na straty.
-Męska dziwka-odezwałem się.
-Co?!-zawołał.
Wyprowadziło go to z równowagi. Zwinnie ominąłem ataku w gniewie i wykręciłem mu rękę. Ten zawył z bólu. Odszedłem kawałek. Ten uspokoił się na ile było to możliwe i następne ruchy wykonywał z większą rozwagą. Udało mi się parę razy go uderzyć, po czym dostałem w brzuch. Schyliłam się i sam wywaliłem do tyłu aby nie dostać kopa. Przeturlałem się i wstałem. Następnie ledwo uniknąłem ataku i kopnąłem go w klejnoty. Ten złapał się za nie schylając. Podszedłem bliżej i złapałem go za włosy. Walnąłem go parę razy z kolanka, po czym podciągnąłem do góry rozwalając nos. Wtedy poczułem rękę na szyi i brak powietrza. Ktoś złapał mnie od tyłu i zaczął dusić. Przeciwnik zakrwawiony podniósł się z kolan i walnął mnie mocno. Wtedy poczułem ulgę z świadomości, że mogę oddychać. Niespodziewanie dostałem w twarz i plecy. Upadłem na ziemie, a przeciwnik mnie kopnął.
Wyplułem krew i przeturlałem się, ten ruszył za mną. Wtedy zmieniłem kierunek i podstawiłem mu się pod nogi, upadł. Przygniotłem go do ziemi i zacząłem walić w nos.
-James!-ktoś mnie wołał-James uspokój się!
Odgłosy były dla mnie stłumione, skupiłem się na mężczyźnie, który zaczął tracić świadomość. Gdy w końcu mnie od niego odciągnięto, był nieżywy.
-Zostaw mnie-warknąłem do Thomasa.
Tej nocy, co odbyła się bójka, wsiadłem w samochód i ruszyłem do domu. Dotarłem tam nad piątą. Miałem kluczę, a więc sam mogłem otworzyć sobie drzwi. Zamknąłem za sobą dom i ściągnąłem buty z kurtką.
Rany nie zagoiły się, to jasne. Ale nie krwawiły. Miałem nadzieje, że Kayl śpi, nie chciałem aby zobaczył mnie w takim stanie. Jednak zniknęła ona, gdy ujrzałem go w progu.
Kayl?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz