wtorek, 5 stycznia 2016

Od Isabelle do David'a

Speedy już od siódmej rano pałętał się pod nogam, więc wstałam i dałam mu do zrozumienia, że go widzę.
- Gratulacje, dobudziłeś mnie. - mruknęłam patrząc na jego wesoły pyszczek. Jakby miał satysfakcję z tego, czego dokonał. Poświęciłam mu zasłużoną uwagę, a potem oboje przekąsiliśmy coś na śniadanie. Z kuchni słyszałam dzwonek telefonu, ale jakoś niespecjalnie chciało mi się odbierać. Non-stop przez piętnaście minut ktoś próbował się do mnie dodzwonić, w końcu jednak odpuścił. I gdy już miałam nadzieję, że będę miała spokój... Rozległ się dzwonek do drzwi. Speed wyraźnie ożywił się na ten odgłos, biegał radosny tuż pod drzwiami. Otworzyłam i ujrzałam na progu wściekłą Sally. Uśmiechnęłam się serdecznie.
- Witaj, jak minęła noc? - spytałam, jakby nic się nie stało.
- Dzwoniłam do Ciebie przez piętnaście minut, nie odebrałaś, a więc złożyłam Ci wizytę. - podsumowała.
- Kawy? Herbaty? - rzuciłam kierując się do kuchni.
- O czwartej mamy spotkanie, więc bądź tak łaskawa i pojaw się. - oznajmiła.
- Kolejne? Dopiero co na jednym byłyśmy. - udawałam zdziwioną, choć wiedziałam co i jak.
- Tamto było katastrofą, głównie przez Twoje zachowanie. Wyciągnęłam wnioski wiem, do czego jesteś zdolna. A! I proszę Cię, wyglądaj na nim jakoś porządnie. - poprosiła i tyle żeśmy ją widzieli. Wywróciłam oczami i wróciłam do posiłku.

*********

Aż do owego, tajemniczego spotkania jeździłam na desce po mieście. Pięć minut przed czasem pojawiłam się w studiu i weszłam do konferencyjnej. Wyglądałam jak zwykle, nic specjalnego. Standardowe legginsy, luźna bluza, t-shirt z jakimś cytatem, trampki, czapka z daszkiem i deska w ręce. Sally o mało nie zeszła, gdy mnie zobaczyła, ale było już za późno. Pojawił się jakiś facet w garniaku z teczką i gadał z ciotką o różnych sprawach. Po trzydziestu minutach w końcu skończyli. Sally oświadczyła, że muszę kogoś poznać, po czym wyszła z tym gościem z pomieszczenia. Po paru minutach rozmów za drzwiami, do pokoju wszedł jakiś chłopak, a oni udali się na dalsze rozmowy na balkon. Podeszłam bliżej przybysza i wyciągnęłam w jego stronę rękę.
- Isabelle Collins. - przedstawiłam się i czekałam na reakcję chłopaka.

(David?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz