czwartek, 7 stycznia 2016

Od Vee cd Hache

- Co za dupek- wysyczałam do słuchawki telefonu, a odpowiedział mi tylko głośny śmiech przyjaciółki- Rozumiesz Kinia? Idę spokojnie przez ulicę, uprzednio oczywiście rozglądnęłam się pięć...
- Dziesiąt razy!- dokończyła za mnie, a ja westchnęłam z powątpiewaniem- Och Vee, musisz mi w końcu przyznać rację! Jesteś całkowicie grzeczną i nieszkodliwą dziewczynką! Nie umiesz się postawić.
- Zamknij się, przerywasz moją historię głupku- uniosłam palec do góry, wiedząc jednak, że dziewczyna tego nie zobaczy- No i gdy przechodziłam, bo jezdnia była pusta, nagle zza rogu wypada jakiś mężczyzna na motorze. Prawie mnie rozjechał! A potem miał do mnie pretensje i nazwał mnie 'niunia'! Miałam ochotę zabrać mu ten motorek i przejechać mu nim po twarzy.
- Nie zrobiłabyś tego. Znając ciebie, jeszcze byłaś wobec niego względnie miła- Kinga wręcz mi to zarzuciła.
- Psh! Nie!
- Yhy. Na pewno. Obstawiam, że nawet mu się przedstawiłaś.
- Powiedział mi swoje imię! Co miałam zrobić?!
- PI*RDOLNĄĆ GO W TWARZ? Vee ogarnij się! Jesteś zbyt miła! Ale przedstawił ci się? Jak ma na imię?- wręcz widziałam jak unosi brwi, ściąga usta w dziubek i wyczekuje odpowiedzi. Jak zawsze.
- Jakieś dziwne... Hiszpańskie. Aczek czy jakoś tak- wzruszyłam ramionami, poprawiając włosy i rozkładając się wygodniej na kanapie w moim pokoju. Mój wzrok padł na ścianę obklejoną czarno-białymi zdjęciami, które zawierały cudowne wspomnienia, jak wyjazd do Wenecji, czy Paryża, a także odwiedziny w Disney-landzie. Nie mogłam narzekać na brak dostatku wycieczek, czy rozpieszczania mnie. Bogaci rodzice starali się zapewniać wszystko co najlepsze dla swojej córeczki, za co bardzo byłam im wdzięczna. Zeszłoroczny wyjazd do tej magicznej krainy bajek, był spełnieniem moich dziecięcych i także tych doroślejszych marzeń. Kupiłam tam tyle pamiątek, że trudno nie znaleźć u mnie czegoś nie związanego z Myszką Minnie.
Uśmiechnęłam się widząc moje zdjęcie na plaży z byłym chłopakiem. Jason był wspaniały, zerwaliśmy tylko ze względu na odległość, bo nastolatek wyjechał na studia do Ameryki. Jednak dalej jesteśmy w bardzo dobrych relacjach, co niezwykle mnie cieszy, bo nie chcę go stracić.
Rozpięłam i zapięłam suwak mojego onesie- Pikachu i westchnęłam ciężko.
- Acze? Jak ten stary polski płyn, czy tam proszek?!- zawyła Kinga, na uśmiechnęłam się. Jej chichot jest zaraźliwy.
- Ta. Nie pamiętam dokładnie. Ale potem odjechał, kurząc na wszystkie strony! Napuszony głupek!- krzyknęłam, wracając do poprzedniego zajęcia jakim było przeglądanie Tumblra.
- Cóż za szatan.
- Żebyś wiedziała, Kinia!
- Ach, nie przejmuj się! Nie zobaczysz już go, nie ma co drążyć tematu. Teraz już lepiej poucz się biologii, chociaż i tak będziesz wolała siedzieć na Tumblr do 23, a potem oglądać seriale do drugiej w nocy. trzy godziny snu to niezdrowe, wiesz o tym?
- Wiem o tym tak samo, jak o tym, że sama robisz to samo.
- Och dobrze... nie ma co... dobranoc Vee i do zobaczenia jutro!- po tym się rozłączyła, a ja podłączyłam swojego IPhona do prądu i odłożyłam go w bezpieczne miejsce.

Szłam spokojnie na uczelnię gdy, oczywiście, musiałam na kogoś trafić. Po odbiciu się od klatki piersiowej, najpewniej mężczyzny, udało mi się utrzymać równowagę.
- Uważaj jak chodzisz, niunia- usłyszałam ten irytujący głos i uniosłam niego głowę, by zobaczyć, że na wysokości moich oczu, jest tylko szary materiał jego koszulki. Zadarłam więc łebek, aby stwierdzić, że to ten cały Hache. Okazał się być wyższy o całe 20 cm, co nie było trudne, patrząc na moje marne 160. Wydęłam policzki i założyłam ręce na piersi. Szelki od moich jeansowych ogrodniczek-shortów, nieco się zsunęły, więc naciągnęłam je z powrotem na biały t-shirt.
- Jeszcze raz nazwiesz mnie niunia, a tak dostaniesz w pysk, że cię rodzina nie pozna!- warknęłam, prostując się tak bardzo jak tylko potrafiłam.
- Taka mała, a taka pyskata.
- Taki duży, a taki słaby. Wysoki do nieba, a głupi jak trzeba, jak to się mówi, a teraz przepraszam, ale idę do szkoły, Heche- celowo przekręciłam jego imię i całkowicie dumna z siebie, ruszyłam dalej, kręcąc lekko biodrami i zakładając na nos przeciwsłoneczne Lennonki.

(Znak zapytania)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz