Właśnie szykowałam się do solowego występu gdy poczułam nie miłe uczcie na policzku, jakby mokre, śliskie. Co się dzieje? Spojrzałam w stronę jury, dziwne ale zamiast trójki sędziów ujrzałam obślinioną mordę dobermana, przerażona obudziłam się, rany co za chory sen. Sonar siedział na łóżku i ślinił mi wczoraj zmienianą pościel
- Zjeżdżaj kundlu! - zepchnęłam go z łóżka nogami i zasłoniłam twarz poduszką.
- Jen, kochanie musisz wstać jeśli chcesz zdążyć!
Czemu przerwa w akademii się tak szybko skończyła, ruszyłam pod prysznic wściekła na cały świat. Cieszyłam się, że wracam do szkoły, ale to oznaczało poranne treningi i godziny wykładów.
Po dwóch godzinach siedziałam w samolocie do Londynu z założonymi na uszach słuchawkami. Już tyle razy leciałam tym samolotem, czy to był na pewno dobry wybór w moim życiu, zrezygnować ze szkoły w wieku czternastu lat i na dobre przenieść się do akademika w elitarnej szkole baletowej w Londynie? No jasne Jen, przecież jesteś mistrzynią. Dziewczyna uśmiechnęła się do swojego odbicia w ekranie iPhone i poddała się delikatnym turbulencjom które pomogły jej zasnąć.
Z walizką w jednej ręce i torbą w drugiej dziewczyna szukała kluczy do swojego pokoju, nie przywykła do tego, Carolyn zawsze była w środku, uczyła się z nosem w książce więc drzwi zawsze były otwarte. Gdzie ona polazła? Jest, w końcu. Klucz znalazł się w dziurce i po chwili Jen mogła spokojnie dostać się do swojej sypialni, w progu jednak dobiegł ją ujadający pinczer Carolyn
- Zaraz cię zmiażdżę Brutusie jak się nie zamkniesz!
- Mnie też miło Cię widzieć Jen - Carolyn wbiegła do pokoju w stroju do biegania
- Od kiedy ty biegasz? - spojrzała na nią brunetka
- Od kilku dni, muszę mieć szczytową formę na turniej
- I tak ze mną przegrasz, marnie się męczysz - zawołała Jen zamykając drzwi do swojego pokoju. Usiadła na posłanym łóżku i wysłała wiadomość do Pola "Wbijamy dzisiaj do klubu Pol? Trzeba uczcić powrót Królowej". Wyciągnęła z szafy długi wełniany sweter sięgający jej do kolan i otuliła się nim szczelnie. "Mam dzisiaj dodatkowy trening z młodzikami na hali. Królowa będzie musiała świętować sama" odpisał chłopak " Ah przyjaciele, zawsze można na was liczyć" wysłała i cisnęła komórkę na stolik. Dodatkowy trening wykluczał Bruna i Marca a Carolyn w życiu nie zgodzi się aby pójść na imprezę. Królowa będzie musiała zaszaleć sama. Wyciągnęła papierosa z torebki i zapaliła, w ciągu kilku minut pies znów zaczął ujadać
- Miałaś nie palić w pokoju Jen! - wrzasnęła Carolyn, pieprzyć ją, zaciągnęła się jeszcze kilka razy i zgasiła niedopałem w doniczce. Dochodziła dwudziesta, musiała się szykować aby zdążyć. Ruszyła pod prysznic. Wybrała krótką ciemną spódniczkę, buty na platformie i ciemny top z wciętym dekoltem, zarzuciła skórzaną kurtkę i ruszyła do wyjścia
- Dokąd idziesz Jenny? - wybiegła za nią z kuchni blondynka - Jutro rano masz trening!
Jednak Jenny kroczyła dumnie przez opustoszałe korytarze gmachu akademika, minęła jedynie kilka osób, wszyscy się uczą? Żałosne. Na ulicy złapała samochód jakiegoś starego faceta, podwiózł ją do centrum, podziękowała mu rzucając paczkę fajek i ruszyła do dobrze znanego jej klubu. Schodziła schodami, wkrótce wkroczyła w wir głośnej muzyki i tańczących ludzi, udała się do baru, zamówiła drinka, jednego, drugiego. Wkroczyła na parkiet poddając się rytmowi niezależnej muzyki, niektórzy patrzyli się na nią łapczywie a ona tylko się uśmiechała zadowolona, że mimo jutrzejszego bólu mięśni po treningu wróciła tutaj. Poczuła jak ktoś zachodzi ją od tyłu i rytmicznie tańczy z nią, czuła dobrze wyrobione mięsnie brzucha ocierające się o jej plecy, nie widziała twarzy swojego partnera ale musiała przyznać, że ma świetne poczucie rytmu. Coraz śmielsze ruchy obojga pozwoliły im czuć się panami parkietu, poczuła ciepłe dłonie obejmujące jej szczupłe biodra, zaśmiała się perliście i obróciła kładąc ręce na szyi nieznajomego nie przerywając tańca.
Dokończy jakiś nieznajomy przystojny brunet?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz