Usłyszałam, jak moje zęby zadzwoniły, a później poczułam lekki ból podbródka. Moje dłonie automatycznie powędrowały do ust. Chłopak za to zaczął masować czubek głowy.
- Ach... Przepraszam! - jęknął.
Zdusiłam śmiech. Wiem, że wielu na moim miejscu zaczęłoby się rzucać i wrzeszczeć za brak ostrożności, jednak ja nie mogłam powstrzymać się od śmiechu przez tą serię niefortunnych zdarzeń.
Prawie na wszystko reagowałam śmiechem. Moja siostra po dłuższym czasie zaczęła mnie unikać, aż w końcu przyzwyczaiła się do mojego wiecznego szczęścia tak bardzo, że bywają sytuacje, kiedy zapomina o mojej osobie.
- Na szczęście ja również nie należę do obrażalskich osób, Monsieur - opuściłam dłonie i uśmiechnęłam się... znowu. - Mam tylko nadzieje, że nie będę mieć siniaka - powiedziałam bardziej do siebie, masując szczękę.
- Głupia sprawa... - mruknął. Ja tylko machnęłam lekceważąco dłonią i wstałam. Niebiesko-włosy również wstał ponownie otrzepując ubrania.
Postanowiłam chwycić wózek i kontynuować zakupy. Kiedy chłopak chwycił swój koszyk i podszedł ja postanowiłam kontynuować rozmowę (jeśli jakąkolwiek zaczęliśmy):
- Tak w ogóle jestem Celaena - przedstawiłam się i zanim Błękitek zdążył nabrać powietrza, by coś powiedzieć ja zaczęłam nawijać na jednym oddechu:
- Wiem, nietypowe, wszyscy mi tak mówią, znaczy... jakieś 3 osoby... w każdym razie podobno na początku miałam nazywać się Celia - tata tak chciał, mama zaś upierała się, by nazwać mnie Lena... - przystanęłam, jakbym zobaczyła ducha i spojrzałam na chłopaka. - W końcu wyszło coś takiego - powiedziałam i skręciłam do alejki z napojami. Spojrzałam na listę. Woda, jakiś sok i do kasy. - Wybacz, jeśli mówię zbędne rzeczy... - mruknęłam już mniej entuzjastycznie rozumiejąc, że wystarczyło powiedzieć tylko swoje imię, a nie całą historię z nim związaną. Bogowie, musiałam się uspokoić. Za dużo gadam.
- Spoko, nic nie szkodzi. Dezydery - przedstawił się, chrząknąwszy.
- Ładnie - uśmiechnęłam się pod nosem i sięgnęłam po dwulitrowy sok. Odetchnęłam z ulgą, kiedy włożyłam napój do wózka.
<Dez? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz